E jak elewacje. Aż dziw bierze że drugi post z rzędu piszę o takich fundamentalnych sprawach jak dachy i elewacje. Post o dachach zjechał mi całkowicie z wyznaczonej trasy i popłynął złośliwie oj bardzo złośliwie ale może ten o elewacjach będzie spokojniejszy. O elewacjach nie wiem za dużo (jak to w leksykonie bywa;)) a co wiem? Ano wiem że fioletowe są brzydkie a się trafiają;) Wiem jeszcze że przy elewacji tak naprawdę ważne jest ocieplenie murów a nie kolor (dla żon jest ważny to pewne). Ocieplanie to arcyważna część budowy, często olewana nie wiedzieć czemu i to nie tylko przez ‘ekipy’ budujące ale również przez inwestorów. Inwestujemy w 10 centymetrów styropianu który potem ‘ekipa’ ‘montuje’ tak że zęby bolą a wiatr i chłód hula po mostkach termicznych a potem narzekamy i palimy śmieci w piecu żeby cieplej i taniej było (o paleniu śmieci będzie chyba połowa postów:)) Kupcie sobie 15-18 centymetrowe płyty z wełny mineralnej i ‘optykajcie’. Najlepiej samodzielnie – filozofia żadna, a przypilnujecie dokładności jak żadna ‘profesjonalna’ ekipa. Wełna tania w tym roku więc nic tylko inwestować. A na koniec jak zrobicie świadectwo energetyczne to …. aż miło popatrzeć (np. u mnie wyszło że jesteśmy poniżej średniej;)).
No Comments